czwartek, 6 marca 2014

WYWIAD Z ALEKSANDRĄ SZEPCZYŃSKĄ

Aleksandra Szepczyńska - polska blogerka, zbobywczyni statuetki Blog Roku 2013 z kategorii Moda i Uroda





Przede wszystkim na początku gratuluję Ci wygrania statuetki Blog Roku 2013 z kategorii Moda i Uroda. Jak wrażenia? Emocje już opadły?

Dalej z Klaudią siedzimy i oglądamy nagrania z gali, albo słuchamy tej piosenki i mamy uśmiechy na twarzach, więc jeszcze nie opadły.

Spodobało Ci się to wydarzenie jakim była gala, prawda?

Zdecydowanie tak, nie znałam tam nikogo, a ludzie podchodzili, gratulowali, chwalili przemowę. Jak wspomniałam na blogu - Pani organizująca wywiady zanim poprosiła mnie o niego, przytuliła mocno i powiedziała, że wzruszyły ją moje słowa na scenie.

Chyba nie masz w planach prędko zakończenia bloga?

Nie, choć nie sądzę, by było to moje zajęcie na resztę życia co jest dość logiczne, chciałabym rozwinąć się w jakiejś konkretnej dziedzinie, być może pójdę w stronę arabistyki, ale kto wie co przyniosą kolejne miesiące.

Jesteś w stanie dać jakąś radę dla początkujących blogerów?

Po pierwsze należy znaleźć złoty środek pomiędzy ignorowaniem "hejtów" a byciem dołowanym przez każdy nieprzychylny nam komentarz. Zawsze, gdy słyszę coś negatywnego na swój temat (oczywiście rozbudowaną opinię, nie ma sensu zwracać uwagi na "jesteś brzydka") staram się na zimno rozważyć, czy przypadkiem ta osoba nie ma racji. Ale nie biorę sobie każdej negatywnej opinii do serca co polecam każdemu, by nie zwariować i pozostać sobą. Nie musimy i nie będziemy podobać się każdemu.

Masz na imię Aleksandra, ale na swoim profilu na facebooku nazwałaś się Oleksandra, skąd pomysł na to i dlaczego właśnie tak?

Zawsze mi się wydawało to bez sensu, że imię Aleksandra jest skracane do Ola, jakoś bardziej mi pasuje od Aleksandra skrócić do Ala, no ale wiadomo że tak nie jest. Po prostu wymyśliłam to Oleksandra, ponieważ to jest normalne imię, tylko że na Ukrainie, tak sobie wpisałam i zostało do tej pory.

Na facebooku obserwuje Cię ponad 40 tysięcy ludzi, ludzie widząc Cię płaczą i trzęsą się ze szczęścia. Nie przeraża Cię czasami ta popularność i to jak wszyscy Ciebie odbierają, czyli jako swój wzór do naśladowania?

To jest tak jakby odpowiedzialność, ale myślę że przez tyle lat co istnieję w internecie i zdobywam obserwatorów to cokolwiek co robiłam nie przynosiło jakiś konsekwencji, w stylu właśnie że ktoś coś zrobi po mnie i będę tego żałowała. Mam na tyle wykształconą pewność siebie, że wiem że to co robię jest w mojej opinii poprawne i nikt się nie przyczepi do mnie za to.

Wraz z Twoją popularnością codziennie napływa na Ciebie fala krytyki. Jak sobie z tym radzisz?

Przez to, że w tym internecie już pare lat siebie to nauczyłam odróżnić krytykę, taką którą powinnam wziąć pod uwagę od takiej, która jest wynikiem zazdrości czy braku sympatii właśnie przez to, że jestem popularna.

Ale chyba lubisz jak ktoś Ci prawi komplementy.

Lubię komplementy, ale strasznie lubię czytać te hejty, bo niektóre są śmieszne, niektóre dają mi chwilę zastanowienia, ale bardzo lubię je czytać, bo zawsze dowiem się, że mam na przykład krzywe oczy, że mój kot jest przecież potworem i jak ja mogę go kochać. Wiele osób mówi, że go nie obchodzą hejty. Szczerze mówiąc to znaczy, że właśnie bardzo się nimi przejmuje, bo jeżeli jest się popularnym to trzeba być gotowym, że ktoś Cię skrytykuje. Zawsze musisz słyszeć i akceptować również te negatywne opinie.

Na co zwracasz uwagę poznając nowe osoby?

Jak organizuję spotkania z La Familią to zawsze chyba na każdym spotkaniu są osoby wyglądające bardzo przeciętnie, a są też takie bardzo wyróżniające się i to mnie bardzo cieszy. Cieszę się, że nie są to same szare osóbki, które lubią mnie pooglądać, ale są też osoby, które mają swoją osobowość a i tak lubią obserwować moją.

Doceniasz ludzi z pasją, lubisz ludzi, którzy mają swoje zainteresowania, marzenia?

Bardzo lubię takie osoby, bo to oznacza że mają swoje stanowisko, umieją wyrazić swoje zdanie, umieją przyjąć krytykę, co bardzo cenię, bo wiadomo że każdy wygląd który się czymś wyróżnia otrzyma też te negatywne komentarze, a jeżeli ktoś jest w stanie sobie z nimi poradzić to bardzo go cenię jako człowieka.

Masz piękną cerę, stosujesz specjalne kosmetyki, które powodują że Twoja uroda niektórych onieśmiela?

Oprócz makijażu, czyli tych kresek eyelinerem na oczach i tuszu to nie. Po prostu wydaje mi się, że to jest kwestia wieku i że mam już za sobą ten okres, gdzie na twarzy pojawiają się wypryski itp.  Jak byłam młodsza to oczywiście, że miałam pryszcze, większość osób w wieku nastoletnim ma niedoskonałości skóry i wtedy próbowałam różnych kosmetyków. Tylko na tym opiera się ta moja cera, która właśnie tak jak twierdzisz onieśmiela. Ale dalej mam czasem jakieś wypryski, może po prostu umiem je po prostu dobrze ukrywać, retuszować, albo po prostu nie robię wtedy zdjęć (śmiech).  To nie jest tak, że mam cerę idealną.

Podążasz za modą, masz własny styl czy może to co na siebie ubierasz kompletnie nie ma dla Ciebie znaczenia?

Nigdy nie byłam osobą, która podążała za modą, bardziej  się skupiałam na tym, żeby mieć swój styl, do którego włączam jakieś tam elementy, tego co aktualnie mi się podoba. Bo była właśnie taka straszna moda na panterkę i na moro. Nie chodziłam cała ubrana w to, ale jak weszłam do h&m i zobaczyłam legginsy w panterkę to się od razu w nich zakochałam. Nie podążam za modą, ale lubię się się nią inspirować.

Na Twoim ciele można zauważyć wiele tatuaży. Uważasz, że są one uzależniające?

Tak. Przy robieniu pierwszego tatuażu już wiedziałam, że będę miała kolejne. Nie chcę być wytatuowana od stóp do głów, ale bardzo uzależniają.

Planujesz sobie zrobić kolejny?

Na razie nie.

Gdzie wybrałabyś się na wymarzone wakacje?

Bardzo chciałabym pojechać do Egiptu, bo nigdy nie byłam, w ogóle bardzo bym chciała podróżować samolotem, bo nigdy nie leciałam. A ostatnio nawet odprowadzając Izę na lotnisko byłam pod wrażeniem tych wszystkich samolotów. Chciałabym bardzo poczuć startowanie samolotu i lądowanie. Klaudia ma już w swoim doświadczeniu latanie samolotami i mówi mi, że koniecznie muszę to przeżyć.

Podczas pobytu Izy nakręcałyście różne filmiki i teraz możemy podziwiać tego efekty. Nie chciałabyś kiedykolwiek wystąpić w jakimś filmie, albo reklamie?

Nie myślę o tym tak na zasadzie: "Jezu niech mnie ktoś weźmie do reklamy", ale jeśli dostałabym taką propozycję to na pewno bym ją przyjęła.

Czytasz horoskopy i wierzysz we wszelkiego rodzaju takie przepowiednie?

Horoskopy czytam rzadko, bardziej na zasadzie, że wpadnie mi w rękę jakaś gazeta z horoskopem i sobie ją czytam, ale nie jestem zwolenniczką czytania o swojej przyszłości. Kiedyś byłam bardzo sceptycznie nastawiona do wróżek, dopóki sama nie poszłam do wróżki i nie przepowiedziała mi kilku rzeczy, które się sprawdziły i to nie były rzeczy, w stylu: "Zdasz maturę", bo to są rzeczy, których po samym poznaniu osoby nie można wywnioskować, bo zdanie matury to nie jest kwestia tego, czy ktoś się uczy bardzo dużo i tego czy ktoś może poradzić sobie z jakimś tam minimum wiedzy. Wróżka przepowiedziała mi na przykład moją siostrę, co było dla mnie wtedy totalnie niemożliwe, a dokładnie rok później urodziła mi się siostra.

Sprawdzasz się w kuchni? Gotujesz sobie?

W kuchni dużo częściej jest Klaudia, ale ja też umiem pare rzeczy przygotować, na przykład mój słynny makaron ze szpinakiem i serem pleśniowym, ale raczej nie jestem wyznawcą gotowania.

A co najbardziej lubisz jeść? Przepadasz za fast-foodami czy bardziej lubisz potrawy  gotowane w domu?

Fast-foody są fajne, ale są nudne. Dużo bardziej wolę jakieś ciekawe dania, które same przyrządzimy z Klaudią w domu.

Należysz do osób sentymentalnych?

Raczej nie. Oczywiście są od tego wyjątki, bo mam pare wspomnień do których chętnie wracam. Ale nie jestem taka, że na przykład słyszę jakąś piosenkę, którą kiedyś słuchałam z ważną dla siebie osobą i od razu mam łzy w oczach.

Masz kilka kotów i szalejesz na ich punkcie, prawda?

Nawet bardzo.

Czyli można Cię nazwać mamą kociarą?

No, zupełnie tak (śmiech).

 Z czym kojarzy Ci się dzieciństwo?

Dzieciństwo głównie kojarzy mi się z osiedlem Nowy Bieżanów, gdzie się wychowywałam - tamtejszy deptak, pierwsza jazda na rowerze, na rolkach. jeździłam też konno ale zaprzestałam czego bardzo żałuję.

Masz jakieś swoje hobby, prócz blogowania?

Nigdy nie miałam hobby w stylu kolekcjonowanie rzeczy albo artystyczne zajęcia - zawsze byłam zainteresowana tym, co istotne. Pamiętam jedynie swoją fascynację delfinami - dużo o nich czytałam, marzyłam o pracy w delfinarium.

Teraz głównym tematem jest temat III wojny światowej. A Ty co o tym sądzisz? Przeraziłaś się tym trochę?

Jestem bardzo apolityczna, ale nie ukrywam, że obecna sytuacja na wschodzie jest niepokojąca - bacznie obserwuję wydarzenia i mam w sobie obawę przed ewentualną wojną, bo Putin postępuje bardzo podobnie do Hitlera - tłumaczy swoją agresję piętnowaniem Rosjan na Ukrainie.

Podczas przemowy, gdzie powiedziałaś, że dziękujesz swojej dziewczynie wiele osób było zaskoczonych, że masz taką orientację? Kiedy zrozumiałaś, że chłopcy Cię nie kręcą?

Nigdy nie zwracałam uwagi na swoją orientację, nie rozmyślałam nad tym kto mnie pociąga. To wyszło bardzo naturalnie - długo nie mogłam znaleźć faceta, który zainteresowałby mnie w jakiś szczególny sposób, a potem trafiłam do towarzystwa gdzie po raz pierwszy zobaczyłam dwie dziewczyny razem. Tam też poznałam swoją pierwszą dziewczynę i tak się to potoczyło aż do teraz.

Ale nie masz problemu z przebywaniem w towarzystwie mężczyzn?

Uwielbiam towarzystwo mężczyzn (nie, nie tylko homoseksualnych, jak wielu osobom mogłoby się zdawać). Utrzymuję kontakty ze znajomymi chłopcami np. z liceum i cenię sobie ich bezpośredniość - jest pewna różnica w relacji z koleżankami a kolegami. Od dziewczyn możesz dostawać wiele fałszywych uśmiechów, a później usłyszeć przykrą plotkę, którą puściły w obieg. Facet w twarz opowie Ci o swoich wątpliwościach i nie ma nieporozumień

Jakiś czas temu wspominałaś o tym, że jeździsz na zdjęcia do filmu, który ma się ukazać na youtube. Ale ten temat ucichł..

Jak sama zauważyłaś - temat ucichł. Jest mocno zamrożony, nie umiem określić, czy kiedyś zostanie wznowiony.

Skąd zaczerpnęłaś pomysł na pójście na studia filologii arabskiej?

W gimnazjum zostałam "zdiagnozowana" z łatwości w uczeniu się języków obcych. Jak wiele osób zauważa, mam opanowany w stopniu bardzo dobrym język angielski. Po liceum nie mogłam odnaleźć się na kierunkach ścisłych, więc postanowiłam nauczyć się nowego języka i przy okazji poznać obcą nam, nierozumianą kulturę.

Co sądzisz o wschodzących polskich gwiazdach, na przykład Dawidzie Kwiatkowskim, czy Saszan?

Uważam, że bardzo fajnie, że mają swoje osiągnięcia, ale nie sądzę by ich osiągnięcia były większe od moich - pomijając moją samodzielność, ich sukces jest efektem pracy kilku osób - menedżer, wytwórnia itp. Ja osiągnęłam wszystko sama. Plus Dawid mógłby naprawdę zrobić coś dobrego dla całego showbiznesu, gdyby był szczery. Ale nie będę tego rozwijać, to jego sprawa.

Usłyszałaś kiedykolwiek na swój temat coś, co Cię szczególnie tknęło? Jakąś krytykę, opinię?

W dzieciństwie i wieku nastoletnim byłam trochę odludkiem i ludzie starali się mi to wytykać, co było w pewnym stopniu bolesne - każdy poszukuje środowiska, w którym jest akceptowany. Obecnie internetowym krytykom nie udało się nigdy uderzyć we mnie tak mocno, bym była szczerze zmartwiona ich słowami.

Wiele Twoich czytelników ma problem ze swoją odwagą, ze swoim sposobem bycia oraz tym, że nie potrafią otwarcie mówić o tym co czują. Co mogłabyś poradzić dla takich osób?

Po pierwsze należy skupić się na swoich zaletach - rozwijanie swoich wad jeszcze nikomu nie posłużyło. po drugie ważne jest, by mieć przy sobie osoby, które nas akceptują takimi jakimi jesteśmy. to buduje naszą pewność siebie i pomaga w pokonywaniu przeszkód w życiu, także tym internetowym.

Co sądzisz o moim blogu?

Uważam, ze masz duży potencjał i powinnaś dalej iść w obranym kierunku, w czym życzę Ci powodzenia.

sobota, 22 lutego 2014

WYWIAD Z MONIKĄ NIEDEK

Monika Niedek - polska piosenkarka, była wokalistka zespołu Queens, polka sobowtórka Jennifer Lopez.


Kilka lat byłaś wokalistką zespołu "Queens", co spowodowało rozpad i koniec zespołu?

Nic nie trwa wiecznie, więc w pewnym momencie nadszedł czas aby pożegnać się z zespołem. Byłam w nim od samego początku aż do końca. W między czasie nastąpiła zmiana składu oraz wygaśnięcie mojego kontraktu, którego nie chciałam już przedłużać. Czułam się już trochę zmęczona pewnymi kwestiami i że nie idzie to w takim kierunku jak bym to widziała. Wypełniłyśmy zobowiązania koncertowe i grzecznie się pożegnałyśmy. Nie mniej jednak przygoda z Queens bardzo wzbogaciła moje doświadczenia sceniczne i dała wiele niezapomnianych oraz bezcennych chwil, które bardzo miło wspominam do dziś.

Zostałaś polską sobowtórką Jennifer Lopez, jakie to było uczucie i czy lubisz jej śpiew i piosenki?

Wyszło to dość przypadkowo i spontanicznie. W momencie, kiedy w Polsce zaczęło być o J.Lo głośno, sporo ludzi i znajomych zaczęło mnie do niej porównywać. Tak się złożyło, że akurat był casting na sobowtóra artystki i za namową znajomych wzięłam w nim udział. Wygrałam, i tym samym oficjalnie trafiłam do Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Sobowtórów. Traktowałam to i tak jest do dziś jako kolejną miłą przygodę, dzięki której także pozyskałam fajne doświadczenia czy poznałam wielu ciekawych ludzi. Jeśli chodzi o jej twórczość muzyczną to nie jestem aż tak wielką fanką, choć muszę przyznać, że te największe hity powodują miłe reakcje i z całą pewnością sprawiają, że chce się tupnąć nogą, a raczej ruszyć bioderkiem;). W każdym razie zdecydowanie podziwiam ją jako kobietę czy buisness women.

Masz bardzo ładny głos, planujesz jeszcze kiedyś występować na scenie, czy chcesz zająć się czymś innym?

Dziękuję. Nie ukrywam, że śpiewanie to moja największa pasja. Staram się iść tą drogą od dziecka, od kąd tylko pamiętam. Jednak artysta - to niestety nie jest pewny zawód, dlatego zajmuję się również innymi rzeczami, ale mimo wszystko nie zapominając o swoich marzeniach i nadal próbując je realizować.

Z dziewczynami - Julią Trębacz i Sylwią Parys wystąpiłyście na Eurowizji 2008, lecz Wam się nie powiodło. Mimo tego uznajesz to za sukces i jesteś dumna z tego osiągnięcia?

Muszę przyznać, że zdecydowanie bardziej jestem dumna z pierwszego występu w Preselekcjach do Eurowizji jeszcze z pierwotnym składem. W głosowaniu publiczności zajęłyśmy z dziewczynami drugie miejsce, tuż po Michale Wiśniewskim. Było to olbrzymie wyróżnienie. Uznanie to było dla mnie dowodem, że to co i jak robimy ma sens. Natomiast kolejne podejście nie było już tak pozytywne jak poprzednie. Myślę, że na efekt złożyło się wiele czynników, nie mniej jednak wychodzę z założenia, że każde doświadczenie czegoś uczy i wszelkie doświadczenia jakie daje nam los są potrzebne aby się na nich uczyć i wyciągać wnioski.

Utrzymujesz jeszcze kontakt z Agnieszką Maksyjan i Patrycją Wódz, czyli pierwszym składem zespołu?

Bardzo rzadko, ale zdarza się. W każdym razie każda z nas wie mniej więcej co u której słychać;)

Świetnie śpiewasz, dobrze tańczysz a jak radzisz sobie w kuchni?

Nie mnie to oceniać, więc myślę, że moi najbliźsi mogliby więcej na ten temat powiedzieć, bo właśnie dla nich najbardziej lubię gotować;). Ale jak już mam sama sobie wydać opinię, to wydaje mi się że w kuchni radzę sobie całkiem nieźle.

Jak wolisz spędzać urlop - z rodziną i przyjaciółmi w domu, czy podróżowanie po świecie?

Bardzo lubię podróżować i najchętniej gdybym tylko mogła zwiedziłabym wszystkie zakątki Świata;) Ale spotkania z przyjaciółmi czy rodziną to zdecydowanie częstsza i równie bardzo przyjemna forma spędzania przeze mnie wolnego czasu.

Jak przyjmujesz słowa krytyki? Bierzesz to do siebie czy raczej przymykasz oko?

Chyba nikt nie lubi być krytykowany, bo to pewnego rodzaju wbicie szpili w ego, ale mimo wszystko krytyka konstruktywna jest ok. Warto mieć na nią uszy czy oczy otwarte, bo dzięki niej można się czegoś o sobie dowiedzieć czy coś w sobie zmienić. Ale trzeba też brać pod uwagę w jakiej sytuacji i z czyich ust pada, bo należy pamiętać, że krytyka jest też czyjąś opinią, a co człowiek to opinia;). Przyjmowanie krytyki to sztuka, więc nie powiem, że czuję się komfortowo gdy od kogoś w jakiejś sytuacji ją słyszę, ale jak jest ona poparta konkretnym motywem to rozumiem i analizuję, ale jak czuję, widzę czy mam świadomość, że padła od tak po prostu np. z zazdrości to nie biorę jej do głowy.

Masz jakiś swój sposób na dbanie o cerę i swoje ciało? Bo nie jedna dziewczyna może Ci pozazdrościć.
Specjalnych zabiegów upiększających czy diet nie stosuję. Ale lubię o siebie dbać, więc czasem jakieś ćwiczenia, trochę tańca czy maseczki jak najbardziej wchodzą w grę;). Jedyny minus...nie jestem konsekwentna;)

Co sądzisz o moim blogu?

Podoba mi sie pomysł, fajnie, że udało Ci się przeprowadzić wywiady z różnymi artystami ale przede wszystkim najfajniejsze jest w tym to, że w pewien sposób realizujesz siebie. Rozumiem, że to dopiero początek, więc wiele jeszcze przed Tobą i Twoimi czytelnikami. W każdym razie trzymam kciuki za rozwój i sukces Twojego bloga.

sobota, 15 lutego 2014

WYWIAD Z ŁUKASZEM PŁOSZAJSKIM

Łukasz Płoszajski - polski aktor filmowy i teatralny, od 10 lat wciela się w role Artura w "Pierwszej Miłości".


Jakie emocje w sobie miałeś gdy jako 25latek debiutowałeś na deskach teatru?

Mam same miłe wspomnienia z tego okresu. Praca z Adamem Sroką i kolegami z Teatru Powszechnego w Radomiu była wielką przyjemnością. O ile się nie mylę po premierze jeszcze przez 2 lata graliśmy ten spektakl. A w dniu premiery zastanawiałem się tylko jaka będzie reakcja mojego taty, który jest osobą bardzo konserwatywną a ja na scenie używałem kilku niecenzuralnych słów. W każdym razie ich obecność była na temat i uzasadniona.

Rok później czyli w 2004 roku można było już zobaczyć Cię w serialu Pierwsza Miłość, w którym grasz do tej pory. Jak dostałeś się do tego serialu i czy uważasz, że to był dobry krok w kierunku rozwoju Twojej kariery?

Do serialu trafiłem dzięki castingowi i ani przez moment wówczas nie sądziłem, że tak długo będziemy go kręcić. Serial okazał się hitem stacji Polsat a ja nagle stałem się rozpoznawalny w całej Polsce. To bardzo miłe uczucie kiedy masz świadomość, że robisz coś co tylu ludziom sprawia radość. Nie ma chyba nic gorszego dla artysty niż występowanie do pustej widowni . W między czasie powstało i padło wiele innych produkcji a my wciąż kręcimy nowe odcinki. Po części traktuję to również jako swój mały sukces.

Artur Kulczycki, biznesman, któremu na początku w życiu się nie układało, teraz człowiek, który sobie nic nie szczędzi i korzysta z życia to postać, którą grasz w "Pierwszej Miłości". Masz jakieś wspólne cechy z Arturem?

Podobnie jak on jestem optymistą i marzycielem, choć nasze życia prywatne kompletnie się różnią. Naprawdę się cieszę, że mogę grać tak fajną i wyrazistą postać i wkładam w to całe moje serce.

Występowałeś również w programie "Jak oni śpiewają", jak Ci się podobały występy na scenie i jak czułeś się jako piosenkarz?

Jak Oni śpiewają to jedna z najbardziej szalonych przygód jakie przeżyłem. Nigdy nie zapomnę tych emocji, które towarzyszyły każdemu występowi na żywo. Zawodowi muzycy często występują z playbecku a my tam zaledwie po paru próbach stawaliśmy przed oceną nie tylko Eli Zapendowskiej czy reszty komisji, lecz całej Polski, która to oglądała. Kiedyś na wakacjach w Egipcie podeszła do mnie Polka i powiedziała: " głosowałam na Pana , kiedy Pan śpiewał i było mi bardzo przykro kiedy Pan odpadł ". To było bardzo wzruszające spotkanie dla nas obojga.

Miewasz jeszcze tremę grając przed kamerami, czy masz już opanowany stres?

Tremę mam wówczas kiedy nie wiem co mam grać . Tak było podczas zdjęć do serialu 2XL . Na szczęście jakoś zrozumiałem o co reżyserowi chodzi i ta niepewność została w końcu przełamana. Trema to dobre uczucie, które uświadamia, że zależy mi na tym żeby dobrze wykonać powierzoną pracę. Ludzie boją się tego, czego nie są pewni.

Mógłbyś zdradzić dla wiernych fanów "Pierwszej Miłości" jakie będą dalsze losy Artura? Czy znajdzie wreszcie partnerke na dłużej, czy będzie z Beatą, Kingą czy kimś innym?

Nie wiem z kim Artur będzie ani nie wiem jak dalej potoczą się losy mojego bohatera. Tak naprawdę nie mam żadnego wpływu na scenariusz a obecna scenarzystka wciąż mnie zaskakuje tym jak zmienia się moja postać.

A jaki jesteś w życiu prywatnym? Co robisz w wolnych chwilach i jakie masz hobby?

Uwielbiam czytać, gotować, bawić się z synem, grać na xboxie. Żałuję jedynie tego, że tak mało czasu spędzam z przyjaciółmi. Niestety trochę się rozsypało towarzystwo i po Polsce i po świecie.

Jesteś zadowolony z tego co osiągnąłeś? Czujesz się już spełniony czy masz jeszcze jakieś życiowe cele?

Cieszę się, że mogę wykonywać zawód o którym zawsze marzyłem i tak naprawdę cały czas żyję z niego, raz lepiej raz gorzej. W żadnym razie nie czuję się jednak spełniony a to wszystko do czego dążę tak naprawdę jest wciąż przede mną. Ja jeszcze nie miałem tych przysłowiowych swoich 5 minut.

Jak podróż marzeń to gdzie i z kim?
Podróż marzeń to podróż do okoła świata. Chciałbym na nią wybrać się z synem jak dorośnie, bo żona woli raczej mniej aktywny wypoczynek, albo ściślej rzecz ujmując, bardziej stacjonarny.

Co sądzisz o moim blogu? Bardzo dziękuję za rozmowę :)

Cieszę się, że spełniasz swoje pasje bo one są w życiu najważniejsze. Tak trzymaj a będziesz szczęśliwym człowiekiem .

poniedziałek, 3 lutego 2014

WYWIAD Z MARCINEM CHOCHLEWEM

Marcin Chochlew - aktor filmowy, telewizyjny oraz teatralny, od 9 lat gra Filipa w serialu "Na wspólnej".

Od 9 lat grasz w serialu "Na wspólnej", nie czujesz się tam zaszufladkowany?

Serial Na wspólnej nie jest jedyną rzeczą jaką robię zawodowo. Gram w teatrze, przygotowuję różne spektakle, uczę, a ostatnio wyreżyserowałem jeden tytuł ze studentami, dla których jest to dyplom. Nie sądzę aby groziło mi zaszufladkowanie.

A jak współpracuje Ci się z ekipą na planie?

Na planie pracuję się różnie. Raz lepiej raz gorzej. Pracują tam profesjonaliści i ja osobiście najbardziej sobie to cenię. Jest ciekawie, różnorodnie i to jest dla mnie najważniejszą wartością w pracy na planie.

Serial "Na wspólnej" jest lubiany i cieszy się popularnością, a jak jest z Twoją postacią, którą grasz, lubisz Filipa? Macie jakieś wspólne cechy, które Was ze sobą utożsamiają?

Zawsze staram się bronić postaci, którą gram, tak aby nawet jak źle postępuje można było doszukać się jakichś pozytywnych motywacji jej działania. Zbyt dużo wspólnych cech to ja i Filip raczej nie mamy, oprócz tego, że jesteśmy bardzo do siebie podobni fizycznie.

Cofnijmy się kilkanaście lat do tyłu. Jak wtedy planowałeś swoje życie, od razu chciałeś być aktorem?

Nie chciałem być aktorem bardzo długo. Dopiero w klasie maturalnej pomyślałem, że właśnie to mógłbym robić.

Gdybyś mógł powtórzyć jakąś sytuację z życia, jaka by to była?

Żadna. W pełni akceptuję swoje wybory i nie żałuję czasu przeżytego.

Gdy znajdujesz chwilę dla siebie i masz trochę wolnego czasu co wtedy robisz?

Zabawy z dzieckiem. Każdą wolną chwilę aktualnie poświęcam mojej córce.

Można Cię oglądać również na deskach teatru. Czym różni się granie przed kamerami na planie serialu od grania przed widownią W teatrze? Są to chyba zupełnie inne emocje, prawda?

Emocje przekazywane przez aktora są podobne tylko środki jakich się używa do ich wyrażenia są inne. W teatrze nie ma dubli wszystko się dzieje tylko jeden raz i to zobowiązuje do większej koncentracji i skupienia.

Lubisz oglądać siebie w telewizji czy raczej tego unikasz?

Bez większych emocji. Jak siebie oglądam to raczej widzę obrazy z realizacji danej sceny a nie to co się aktualnie dzieje na ekranie.

Co sądzisz o moim blogu? Bardzo dziękuję za wywiad :)

Pomysł ciekawy ale jeszcze nie miałem okazji zajrzeć i przeczytać, więc niewiele mogę napisać.